MAJÓWKOWY ZAWRÓT GŁOWY WE WROCŁAWIU AD 2017 - RELACJA
Dodane przez muzol dnia 07.05.2017
Jeszcze dobrze nie opadły emocje związane z Gitarowym Rekordem, a już 2 i 3 maja kolejna, potężna dawka muzyki. Koncerty odbywały się na wrocławskiej Pergoli oraz w Hali Stulecia i trwały do późnych godzin. W tym roku została też utworzona trzecia, chilloutowa scena.

Treść rozszerzona
Jeszcze dobrze nie opadły emocje związane z Gitarowym Rekordem, a już 2 i 3 maja kolejna, potężna dawka muzyki. Koncerty odbywały się na wrocławskiej Pergoli oraz w Hali Stulecia i trwały do późnych godzin. W tym roku została też utworzona trzecia, chilloutowa scena.

2 MAJA


Pierwszym artystą, którego miałem okazję zobaczyć i posłuchać był Paweł Domagała. Jego krótkie, ale bardzo treściwe muzycznie i lirycznie piosenki mają w sobie dużo uroku. Przez niemal godzinę Paweł wraz z zespołem zagrał utwory ze swojej pierwszej płyty ‘’Opowiem Ci o mnie.’’ Obok nagrania tytułowego mogliśmy usłyszeć między innymi: ‘’Szczęście’’, ‘’Hioba’’, z orientalną introdukcją; nastrojową balladę ‘’Gdybyś była.’’ Artysta ma naprawdę wielki talent nie tylko wokalny, ale też kompozytorski.

Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie koncert Julii Pietruchy. Artystka ujęła wszystkich swą naturalnością, skromnością i wielką muzykalnością. Jej głos ma bardzo przyjemną dla ucha, aksamitną barwę. Julii towarzyszył zespół, który został przedstawiony jako ‘’warzywniak.’’ 

Występ otworzył szum fal, delikatne dźwięki ukulele i zaraz potem delikatny śpiew Julii. ‘’Living on the island’’ pozwolił wszystkim przenieść się mentalnie gdzieś na egzotyczną wyspę. Wspaniale wypadły też ‘’On my own’’ (chóralnie odśpiewane przez publiczność), ‘’Tonight’’ oraz swingujące ‘’Ship of fools’’ i ‘’Swing boy.’’ Julia zaprezentowała też nowy, energetyczny utwór - ‘’Beach Party’’. Po koncercie miałem pozytywne wrażenie muzycznego niedosytu…

Śpiewający Czesław zaproponował zupełnie odmienną, kabaretową stylistykę. Charyzmatyczny wokalista sporo mówił o swoich spostrzeżeniach związanych z emigracją, relacji miedzy Polakami (‘’Trzymaj się Polaku z dala od rodaków’’).

Dowcipne, nasycone ironią teksty Czesława doskonale pasowały do dziwacznej, eklektycznej muzyki. Wystarczyło wsłuchać się w słowa piosenek ‘’Biały murzyn’’, ‘’Na straganie.’’ Przyznam się, że ten typ humoru bardzo mi odpowiada. Oczywiście nie mogło zabraknąć pierwszego, wielkiego przeboju - ‘’Maszynki do świerkania.’’ Prawdziwie groteskowy występ w stylu Franka Zappy. Widać było, że Czesław był wyraźnie poruszony ciepłym przyjęciem publiczności.

Zupełnie odmienną stylistykę muzyczną przedstawił Hunter. Klasyczny heavy metal ze sporą dawką orkiestracji przyciągnął pod scenę dużą rzeszę fanów. Koncert Huntera to także spektakl dopracowany pod każdym względem: wizualnym, dramatycznym, świetlnym.

Grupa rozpoczęła swój występ kontrowersyjnym tekstowo ‘’Imperium uboju.’’ Podobnie jak w klipie muzycy pojawili się na scenie w białych, zakrwawionych kitlach. Zagrali wiele kompozycji z wydanej w zeszłym roku płyty ‘’NieWolnOść.’’: ‘’Niewesołowski’’, thrashowe ‘’RIPosta DrugoKlasisty’’ i ‘’Podniebny’’ oraz zaaranżowane z symfonicznym rozmachem nagranie tytułowe. Mi najbardziej przypadły do gustu koncertowe wykonania ‘’Śmierci$miech’’ oraz kultowego ‘’Osiem.’’ Mimo nieco nadmiernego patosu i pretensjonalnych tekstów występ Huntera zaliczam do udanych.

Po metalowym szaleństwie przyszedł czas na wytchnienie. Na scenie pojawiła się Renata Przemyk. Przyznam się, że na koncerty tej artystki czekam zawsze z dużym zaciekawieniem. Tym razem Renata zrobiła wszystkim niespodziankę i wykonała w całości album ‘’Ya Hozna.’’ To właśnie na tym wydawnictwie znalazły się takie przeboje jak: dowcipny tekstowo ‘’Babę zesłał Bóg’’, kabaretowy ‘’Tortury’’, czy też groteskowy ‘’Kochaj mnie jak wariat.’’ Artystka zaintrygowała publiczność pod każdym względem. Mimo upływu lat jej głos ma wielką moc, a teksty nadal są aktualne.

Wieczór na Pergoli zamknął spektakularny koncert Lady Pank. Zespół został przyjęty iście po królewsku. Praktycznie każdy utwór śpiewała rozentuzjazmowana publiczność. Naprawdę już dawno nie widziałem takich tłumów pod sceną i na samej Pergoli.

Na repertuar koncertu złożyły się same przeboje: ‘’Kryzysowa narzeczona’’ (pięknie odśpiewane przez fanów refreny), ‘’Zamki na piasku’’, ‘’Fabryka małp’’, ‘’Sztukania latania’’, z efektowną, gitarową solówką Jana Borysewicza. Z tyłu sceny, na dużym ekranie, były wyświetlane komiksowe wizualizacje.

Jak zawsze magicznie wypadły ballady ‘’Zawsze tam, gdzie Ty (publiczność ponownie stanęła na wysokości zadania), ‘’Stacja Warszawa’’, ‘’Znowu pada deszcz’’, ‘’Mała wojna.’’ Nie mogło też zabraknąć pierwszego przeboju, który Jan Borysewczi napisał jeszcze dla Budki Suflera – ‘’Nie wierz nigdy kobiecie.’’ Do rockowego szaleństwa jak ulał pasowały dynamiczne wersje ‘’Zostawcie Titanica’’, ‘’Tacy sami’’ czy też zagrane na koniec wybuchowe ‘’Na Na.’’

Kto by pomyślał, że po ponad 30 latach (!) istnienia zespołu jego muzyka i teksty nadal będą zachwycać kolejne pokolenia fanów. Tuż po występie Lady Pank wszyscy mogli podziwiać multimedialną fontannę.
Niestety, z powodu zmęczenia i dość późnej pory nie udało mi się zobaczyć występów kolejnych gwiazd w Hali Stulecia i na scenie chillout. Chciałem zebrać siły na kolejny majówkowy dzień.

3 MAJA


Pergola


Ostatni dzień majówkowego szaleństwa rozpoczęła Luxtorpeda. Zawsze podziwiałem grupę za upór i konsekwencję w działaniu. ‘’Mambałaga’’ to świetny wybór na otwarcie koncertu. Zaraz potem ‘’Wilki dwa’’, masywne brzmieniowo ‘’Za wolność’’, który idealnie wpasował się stylistycznie w święto 3 maja. Te wykonania spotkały się z wielkim aplauzem fanów.

Litza dużo mówił o genezie powstania poszczególnych utworów – mnie szczególnie poruszyły słowa o wybaczeniu przed wykonaniem ‘’Nieobecnego nieznajomego.’’ Ważne treści są też zawarte w przebojowym ‘’Autystycznym’’, metallikowym ‘’7 razy’’. Bardziej dowcipny charakter miał ‘’Księgowy’’ oraz ‘’Siódme.’’ Luxtorpeda zagrała bardzo solidny, dynamiczny koncert.

Po krótkiej przerwie na scenie zamontowała się Coma. Niestety od samego początku miałem wrażenie, że grupa gra bez pasji, jakby za karę. Nowe, mocno przekombinowane kompozycje przeszły zupełnie bez echa. Jedynie może dynamiczna wersja ‘’Magdy’’ nieco ożywiła publiczność. Bardziej przekonywujące wypadły starsze nagrania z ‘’Pierwszym wyjściem z mroku’’, ‘’Spadam’’ czy też ekspresyjna ‘’Angela.’’ Na koniec usłyszeliśmy ‘’Los, cebula i krokodyle łzy.’’

Znacznie lepiej odebrałem występ Illusion. Grupa miała potężne, wręcz heavy metalowe brzmienie. Lipa miał świetny kontakt z publicznością, a jego przeszywający krzyk nadal ma wielką siłę wyrazu. Przy takich utworach jak ‘’Vendetta’’, ‘’Keff’’ czy też ‘’Nóż’’ nie sposób było ustać w miejscu. Świetnie też słuchało się walcowatego ‘’Wojtka’’, energetycznego ‘’Za taki ból’’ i spokojnego ‘’Bracie.’’

HALA STULECIA


Koncert Nosowskiej miał bardzo transowy charakter. Elektronika mieszała się z alternatywnym popem i rockiem. Dominowały ostre, migające światła, które dobrze oddawały nastrój muzyki. Ze sceny wybrzmiały między innymi: ‘’Keskese’’, intensywna rytmicznie ‘’Nomada’’, hipnotyczna ‘’Milena.’’ Szczególnie magicznym momentem była piękna wersja ballady ‘’Kto?’’, z refleksyjnym tekstem o naturze bytu.

Nosowska, z rozbrajającą szczerością wyznała, że zjadła zbyt obfity obiad, aby tańczyć. Kasia zawsze miała naturalny talent kabaretowy Bawiły też jej charakterystyczne podziękowanie po każdym utworze: ‘’No dziękuję bardzo.’’ Była w nich obecna taka prosta, wręcz dziecięca radość.

Sporą niespodzianką było wykonanie miksu przebojów Chemical Brothers – zespołu, do którego młoda Kasia Nosowska lubiła tańczyć. Publiczność świetnie się bawiła przy gorących rytmach ‘’Ery retuszera’’ – piosenki, która zamknęła występ. Nie ukrywam, że miałem wielką ochotę na więcej….

PERGOLA


Niestety nie udało mi się zobaczyć całego koncertu Kultu. Zespół zagrał wiązankę hitów z niemal całej swojej ponad 30- letniej działalności: poruszająca muzycznie i tekstowo ‘’Arahja’’, bojowe ‘’Chodź z nami’’ i ‘’Prosto’’, beztroskie ‘’Gdy nie ma dzieci.’’

Dużą siłę wyrazu miały piosenki poruszające poważną tematykę: ‘’Wódka’’, adresowane do polityków ‘’Hej, czy nie wiecie?’’ i Kultowy hymn ‘’Polska.’’ Jedyne zastrzeżenia miałem do formy wokalnej Kazika. Frontman śpiewał nieco beznamiętnie, często upraszczając swoje partie wokalne. Zdarzały się jednak chlubne wyjątki: w ‘’Arahji’’, ‘’Kocham Cię, a miłością swą’’, ‘’Prosto.’’

HALA STULECIA


Z kilkunastominutowym opóźnieniem rozpoczął się show wesołych punkowców z Toy Dolls. Miałem już przyjemność oglądać to legendarne trio ‘’w akcji’’. Tym razem było równie głośno i wariacko. Komiksowy image chłopaków zaciekawił coraz liczniej gromadzących się pod sceną fanów. Artyści szaleli i przemierzali scenę wzdłuż i wszerz. Grając takie hity jak ‘’She goes to finos’’ raczej trudno by było stać w miejscu.

Specjalnością zespołu są krótkie pioseneczki przesycone typowym, angielskim humorem. Toy Dolls nawet mają odwagę łączyć punk z muzyką klasyczną – kapitalne wykonanie ‘’Toccaty.’’ Dużo dobrej zabawy i pozytywnych emocji.

Odpoczynkiem od punkowych szaleństw był bardzo nastrojowy koncert Brodki. Artystka przeszła wielką metamorfozę – nie tylko muzyczną, ale i wizerunkową. Dominowały kompozycje z płyty ‘’Clashes.’’ Najbardziej mi się podobały: pełne zadumy i melancholii ‘’Horses’’, rockowe ‘’My nam eis youth’’ i zagrana z punkową zadziornością ‘’Granda.’’

Ważna była scenografia (tajemnicze oko z tyłu sceny), różnokolorowe kostiumy muzyków i tworzące klimat oświetlenie (np. piękne snopy świateł skierowane na samą artystkę). Nota bene, Brodka nie tylko śpiewała, ale grała też na gitarze, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych. Prawdziwa kobieta renesansu. Dla mnie jeden z najlepszych koncertów całej majówki!

Mimo szczerych chęci nie obejrzałem występów Fisz Emade Tworzywo, Krzysztofa Zalewskiego i O.S.T.R. Dało o sobie mocno znać zmęczenie fizyczne…

Ogólnie majówkowy maraton koncertowy faktycznie mógł każdego przyprawić o pozytywny zawrót głowy. Organizatorzy zadbali o różnorodność stylistyk muzycznych – każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na telebimach (w Hali Stulecia i Pergoli) można było śledzić, co się dzieje na dwóch scenach.
Na pochwałę zasługiwała sprawnie działająca ochrona, która często służyła radą i pomocą. Głodni i spragnieni mogli skorzystać z bogatej oferty cateringowej na terenie całej Pergoli.

Dopisała też pogoda, choć jak na początek maja było dość chłodno i pochmurnie co jednak nie zniechęciło tysięcy fanów muzyki do majówkowego szaleństwa. Rozpiętość wiekowa uczestników była ogromna – od małych dzieci z rodzicami, przez nastolatków i studentów aż po seniorów. Wniosek jest zatem jeden – muzyka łączy pokolenia!