facebook


Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Koncert zespołu ARMI...
Ściągać czy nie ścią...
,,Będziesz moją pani...
Piractwo fonograficzne
Richard Wright (1943...
Muzyka
Zapraszam do posłuchania naszego utworu "Oddmenout". Utwór zaczyna się od ciszy, zatem proszę o cierpliwość.


Naucz się:
Jak stworzyć fenomen grozy w muzyce

Jak zdać każdy egzamin? Poznaj metody mistrzów

Jak poradzić sobie na egzaminie ze statystyki

Jak napisać merytorycznie dobrą, strukturalnie logiczną i edytorsko piękną pracę dyplomową i ją z sukcesem obronić

Jak nie powtarzać w kółko tych samych błędów w nauce języka angielskiego

W jaki sposób 1000 formuł konwersacyjnych pozwoli Ci opanować język angielski i sprawną komunikację

Angielskie przyimki (prepositions) na 1000 praktycznych przykładach, dzięki którym łatwiej je zapamiętasz

W końcu ktoś po ludzku i zrozumiale wytłumaczył, na czym polega mowa zależna (reported speech) w języku angielskim

Jak zacząć czytać szybciej i więcej, ale nie dłużej!



Baner reklamowy dodatki.odjechani.com.pl





Aktualnie online
Gości online: 4

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 20,154
Najnowszy użytkownik: pcptydit74
Ankieta
Czy chciałbyś aby w serwisie MUZOL powstało forum dyskusyjne?

Tak

Nie

Nie mam zdania

To już piąty album w dyskografii ‘’Wodza Apaczów’’ czyli Cochise. Tajemnicza i mroczna okładka dobrze oddaje zwartość ‘’Swans and lions.’’ Tytuł płyty jest symboliczny – zdaniem gitarzysty Cochise ‘’łabędź to odzwierciedlenie ludzkich sprzeczności oraz ich transformacji, a ‘lew’ to władza i niezależność.”

Nota bene, jest to pierwszy album z nowym perkusistą – Adamem Galewskim. Od razu słychać, że dzięki jego grze muzyka Cochise zyskała na dynamice i metalowej drapieżności. Świetnym tego przykładem jest choćby rozpędzony ‘’16.’’ To prawdziwy mroczny rock’n’roll w stylu Danzig (nawet barwa głosu Pawła Małaszyńskiego przypomina Glenna).

Masywne i ciężkie gitarowe riffy dominują w ‘’Cristal.’’ W tym utworze czuć ducha Alice In Chains. Świetnie słucha się dynamicznego i zróżnicowanego rytmicznie ‘’Neverland’’, z ognistą, gitarową solówką. Szybkie tempo podtrzymuje ‘’Tick tak toe’’, z ciekawymi melodycznie refrenami.

Naturalnie na płycie są także obecne ‘’motywy indiańskie’’: w hipnotycznym ‘’Beautiful destroy…’’ i w finale zmiennego nastrojowo ‘’And lions.’’ Grupa potrafi też zaskoczyć niezwykle klimatycznymi balladami np.: ‘’Pain of God’’, zbudowanej na przestrzennej grze gitar, elektronicznym beatcie perkusji oraz spokojnym śpiewie Pawła. Liryczny charakter ma także pierwsza połowa utworu ‘’Winter.’’ W Drugiej części, nieoczekiwanie, Cochise powracają do rockowej ekspresji.

Sporym zaskoczeniem jest niezwykle taneczny, post punkowy ‘’Control’’ z wyrazistym pulsem basu i rwanymi riffami gitary. Z kolei ‘’Storm’’ ma już bardziej grunge’owy klimat. Podoba mi się finał kompozycji, z szumem morza i krzykami mew… Potężny, sabbatowy ciężar ma ‘’Swans’’, z pomysłowym przyspieszeniem i kanonadą gitarowych solówek. Intryguje, zamieszczona jako bonus, kompozycja ‘’Secrets’’ – pełna smutku i melancholii.

Cała płyta jest pełna właśnie takich kontrastów. Na pochwałę zasługuje Paweł, który bardzo zróżnicował swój śpiew (np.: we wspomnianym wcześniej ‘’Pain of God’’). Z przyjemnością słuchałem pomysłowo zaaranżowanych i zagranych z pasją partii gitary. Szkoda tylko, że tak mało solówek. Dynamika tej muzyki to z kolei zasługa świetnie współpracującej ze sobą sekcji rytmicznej. Podoba mi się brzmienie płyty – naturalne, organiczne, dobrze oddające muzycznego ducha zespołu. Dobry album, który potwierdza klasę zespołu i świadczy o jego artystycznym rozwoju.
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?